Czy istnieje jeszcze nieznany ląd?

Świat marketingu, reklamy, promocji i związanych z tym pomysłów zmienia się bardzo dynamicznie. Odbiorcy są dosłownie bombardowani rabatami, zniżkami, stwierdzeniami, że kupując jeden produkt lub usługę drugą, trzecią i czwartą dostają gratis lub za przysłowiową „złotówkę”. „Level Master” w tym zakresie osiągnęły w ostatnim czasie sieci komórkowe, które biorą udział w szaleńczym wyścigu sprzedaży swoich usług, gdzie metą nie jest Klient, ale jak największy udział w rynku. Obserwując tą walkę o dominację z boku, oczywiście jak każdy z Was również korzystam z telefonu komórkowego, zastanawiam się co jeszcze może się zdarzyć? Czy istnieje jeszcze jakiś nie znany ląd marketingowy, który można zagospodarować w tej branży?

Pytanie pojawiło się w mojej głowie, gdy doszedłem do wniosku, że ceny proponowane przez sieci komórkowe, w ramach ich wewnętrznej ideologii i opłacalności biznesu, spaść niżej już nie mogą. Konkurowanie ze sobą na poziomie ceny stało się nierealne i nieosiągalne, zbijanie kosztów połączeń niemożliwe, walka na najniższe abonamenty osiągnęła poziom finalny. Stąd właśnie wzięły się pomysły na proponowanie dodatkowych usług, sugerowanie konsumentom wartości dodanej, jaką może być internet za grosze dokładany do abonamentu na telefon, telewizja, tablety, coraz nowsze modele telefonów, krótsze umowy. Ciekawą tendencją ostatnich dni jest również ściąganie limitów danych jakie nakładane były na użytkowników korzystających z internetu. Co jeszcze można zrobić? Co jeszcze można zaproponować szaremu Kowalskiemu żeby wybrał, np. Play, a nie Orange, Orange, a nie Play, T-Mobil, a nie Orange, Orange, a nie T-Mobile, Play, a nie T-Mobile, T-Mobile, a nie Play, itd. W jaki sposób go skusić, żeby przyszedł właśnie do nas, a nie do konkurencji?

Biorąc do ręki foldery poszczególnych operatorów, nie potrafimy znaleźć w nich różnic na poziomie oferty, a jedynie na poziomie zaangażowanych w kampanię marki gwiazd, szaty graficznej oraz różnych modeli telefonów – choć ten trend też już powoli zanika i powszechność dostępu do aparatów telefonicznych przybiera charakter globalny. Dochodzimy jednak do sedna sprawy. Bo skoro oferty są tak do siebie podobne, ceny praktycznie identyczne, elementy bonusowe tj. tablety, modemu itp. również, to na jakiej zasadzie konsumenci podejmują decyzję? Obecnie decydujący wpływ ma przekaz marketingowy kierowany do odbiorców, to on warunkuje ich wybór. Atrakcyjna nie jest oferta (bo w zasadzie niczym nie różni się od oferty konkurencji), ale to w jaki sposób jest podana. To w jaki sposób przedstawiana jest marka. Jej personifikacja sprawia, że staje się nam bliższa lub bardziej odległa, odpowiada naszym przekonaniom lub nie, pasuje do naszego stylu życia lub nie. Coraz rzadziej kryterium ceny jest ostateczne przy wyborze, częściej to wewnętrzne przekonanie, że produkt lub usługa po prostu do nas pasują. Wybór grupy docelowej naszych produktów czy usług, poznanie jej i celowe skierowanie do niej przekazy marketingowego daje najlepszy efekt jeżeli chodzi o wzrost sprzedaży i umocnienie pozycji na rynku. Wydaje się, że operatorzy komórkowi doskonale zrozumieli ten mechanizm i stosują go powszechnie. Jedyne co pozostaje konsumentom to głowa na karku – nie dajmy się zwariować, telefon nie określa naszego „JA”.

  • No proszę. Autor plus 5.